Harry przeciągną się w łóżku i uśmiechną się. Po chwili zdał sobie sprawę, że to co zrobił nie powinno być możliwe w jego komórce pod schodami. Leżał na miękkim materacu, co również się nie zgadzało. Otworzył oczy i rozejrzał się po pokoju. Ściany pomalowane były na niebiesko, na podłodze leżał srebrny długowłosy dywan, naprzeciwko łóżko znajdowało się duże okno, pod którym stało mahoniowe biurko, meble wykonane były z ciemnego drewna. Łóżko na którym leżał było ogromne i bardzo miękkie. Chłopiec po kilku minutach przypomniał sobie wydarzenia z ostatniej nocy. Znajdował się w domu swojego ojca! Już nigdy nie będzie musiał oglądać swoich krewnych. Harry postanowił rozejrzeć się trochę po swoim nowym domu, w końcu było jeszcze bardzo wcześnie. Powoli wstał z łóżka i otworzył drzwi na korytarz, który ciągną się w dwie strony. Po krótkiej chwili postanowił sprawdzić, co znajduje się za poszczególnymi drzwiami. Głównie trafiał na sypialnie. Kilka drzwi nie chciało się otworzyć, więc Harry na razie odpuścił. Kolejne drzwi jakie otworzył prowadziły do pomieszczenia przerobionego na gabinet. Ciekawość wzięła górę nad ośmiolatkiem i wszedł do środka. Na biurku leżały rolki pergaminu, pióra, atrament i koperty oraz pieczęć rodowa. Za biurkiem stał regał z książkami. Harry sięgną po jedną z książek i usiadł w fotelu. Zerkną na tytuł "Ciemne moce", brzmiało ciekawie. Gdy tylko dotkną okładki poczuł dziwną energię ale nie przeją się tym. Już miał zagłębić się w lekturze, gdy drzwi stanęły otworem i staną w nich czarnowłosy mężczyzna o szarych oczach. Na jego twarzy widoczne było czyste zdumienie. Harry instynktownie schował książkę za sobą.
- Harry, co tutaj robisz? Myślałem, że jeszcze śpisz.
- Niedawno wstałem i chciałem się rozejrzeć - powiedział chłopiec zerkając na mężczyznę spod grzywki
- Skoro już wstałeś, to chodź Stworek zrobi ci śniadanie a potem porozmawiamy - Syriusz przytrzymał otwarte drzwi. Ośmiolatek ześlizgną się z krzesła i posłusznie wyszedł. Czuł się nieco niepewnie, gdyż nie wiedział czego może się spodziewać po mężczyźnie. Ten z kolei wydawał się całkowicie rozluźniony. Ojciec i syn w ciszy dotarli do kuchni, gdzie czekało już śniadanie. Po posiłku, na który składały się naleśniki z czekoladą, obaj usiedli w salonie.
-Powiedz mi, co wiesz o swoich rodzicach, Jamesie i Lily? - zapytał Syriusz. Harry spuścił głowę i utkwił wzrok w dywanie. Przez chwilę panowała cisza po czym chłopiec zaczął mówić
- Ciocia Petunia powiedziała, że moi rodzice byli bezrobotnymi pijakami, którzy zabili się w wypadku samochodowym - Syriusz poczuł potężny przypływ mocy. Jak ta kobieta śmiała w taki sposób obrazić jego przyjaciół. Lily i James pewnie przewracają się w grobie. Z jego ust wyrwała się wiązanka przekleństw. Dopiero po chwili opanował się wystarczająco, by móc mówić.
- Posłuchaj Harry, wszystko co twoi krewni ci powiedzieli to kłamstwo. Twoi rodzice nie zginęli w wypadku samochodowym. Zostali zdradzeni przez przyjaciela i zamordowani przez szaleńca.
-Co się właściwie stało?- zapytał Harry a w jego zielonych oczach błyszczała ciekawość i coś czego Syriusz w tym momencie nie potrafił zdefiniować.
-Zaraz ci wszystko wyjaśnię, tylko musisz mi odpowiedzieć na parę pytań. Czy kiedykolwiek wydarzyło się coś ,czego nie umiałeś wyjaśnić gdy byłeś zły lub przestraszony?
- Takie rzeczy dzieją się cały czas. Ostatnio gdy uciekałem przed Dudley'em nagle znalazłem się na dachu szkoły. Nie miałem pojęcia jak to się stało.
- To Harry nazywa się przypadkową magią. Każdy młody czarodziej przez to przechodzi, bo nie jest w stanie w pełni kontrolować swojej magii.
- Ale magia nie jest prawdziwa - odparł. Wuj Vernon zawsze to powtarzał, jednak ku jego zdumieniu Syriusz uśmiechną się i wyją z kieszeni drewniany patyk i machną nim lekko. Stojący naprzeciw nich stolik zaczął się unosić by po chwili opaść z powrotem.
- Magia jest jak najbardziej prawdziwa. Gdy skończysz 11 lat pójdziesz to Hogwartu, Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Tam nauczysz się wielu rzeczy i zdobędziesz wielu przyjaciół. Spędzone tam lata będą najlepsze w twoim życiu - uśmiechną się smutno
-Czyli skoro ja jestem czarodziejem, to moi rodzice też nimi byli?
-Zgadza się. James pochodził z bardzo starej i zamożnej rodziny. Był jedynym synem Marka Pottera i jego żony Elizabeth. Mark był członkiem Wizengamontu i jednym z najlepszych Ministrów Magii jakich mieliśmy. Jego żona z kolei była Uzdrowicielką w szpitalu Św Munga. Zginęli na rok przed śmiercią twoich rodziców. Lily natomiast pochodziła z niemagicznej rodziny. Jej rodzice Henry i Rose byli bardzo dumni, gdy okazało się, że Lily jest magiczna. Była jedną z najbystrzejszych czarodziejek. Ona i Petunia były bardzo zżyte jako dzieci. Niestety wszystko się zmieniło, gdy Lily odkryła magię. Petunia była zazdrosna i odgrywała to na Lily. Wszystko zaczęło się jakieś17 lat temu, gdy zaczynaliśmy nasz pierwszy rok w Hogwarcie. W czarodziejskim świecie pojawił czarnoksiężnik Lord Voldemort. Zaczął głosić pewne teorie, że czarodzieje urodzeni w niemagicznych rodzinach nie powinni mieć wstępu do naszego świata. Uważał, że tylko ci pochodzący z starych magicznych rodzin powinni mieć prawo nauki magii. Wiele czystokrwistych rodzin zgadzało się z nim, uważali się za lepszych od innych, w tym moja rodzina. Na świecie robiło się niebezpiecznie. Zdarzały się tajemnicze zniknięcia i morderstwa. Każdy kto sprzeciwił się Czarnemu Panu, zostawał ukarany. Nie wiadomo było komu można ufać. To były czarne czasy. Kiedy skończyliśmy szkołę, ja, James, Lily, Remus i większość naszych przyjaciół dołączyliśmy do tajnej organizacji walczącej z Voldemortem. Niedługo po tym, jak Lily zaszła w ciąże, zgłosił się do mnie mój młodszy brat Regulus. Dowiedział się o sekrecie Czarnego Pana. Okazało się, że stworzył pewne obiekty, które zapewniały mu nieśmiertelność. Razem rozpoczęliśmy poszukiwania tych obiektów by je zniszczyć. W tym czasie zginęli James i Lily a ty zostałeś Chłopcem Który Przeżył. Stałeś się sławny zwłaszcza, że tej samej nocy, gdy chciał cię zabić, sam znikną. Stracił ciało i moc, podejrzewam, że to twoi rodzice wykonali rytułał, który cię ochronił. Gdy dowiedziałem się o tym co się stało w Halloween byłem załamany. To uczucie szybko jednak przerodziło się we wściekłość. Wiedziałem kto zdradził twoich rodziców i chciałem by został ukarany. Powiedziałem aurorom, że Peter Pettigrew jest niezarejestrowanym animagiem i że może zmieniać się w szczura. Niestety do dzisiaj nie mogą go znaleźć. Chciałem zabrać cię do siebie i wychować tak jak obiecałem ale Dumbledore zainterweniował. Powiedział, że ukrył cię w bezpiecznym miejscu. Po rozmowie z bratem i przyjaciółmi uznałem, że najpierw zakończę swoją misję, by zniszczyć horkruksy. Chciałem być pewny że będziesz bezpieczny. Mam nadzieję, że możesz mi wybaczyć?- zakończył Syriusz. W jego szarych oczach Harry dostrzegł to, czego nigdy nie widział w oczach swoich krewnych. Nie potrafił powiedzieć słowa, więc tylko skiną głową. Syriusz chciał coś jeszcze powiedzieć, ale przerwał mu czyjś nawołujący głos
-Syriusz! Syriusz gdzie jesteś na Merlina?! - w progu pojawił mężczyzna bardzo podobny do Syriusza. Miał brązowe oczy i był nieco bledszy. Gdy dostrzegł Harry'ego zatrzymał się raptownie - Co do ...- starszy Black odchrząkną znacząco i spojrzał na brata z przyganą
- Skoro już tu jesteś, przedstawiam ci twojego bratanka oto Harrison James Potter - Black. Harry poznaj swojego wujka i mojego młodszego brata Regulusa - przedstawił ich sobie. Regulus uśmiechną się szeroko i przygarną chłopca do siebie
- Miło cię widzieć młody. Ostatni raz gdy cię widziałem miałeś niespełna rok i zmieniłeś moje włosy na zielone. Nie mogę uwierzyć, że tak wyrosłeś. Syri musimy zabrać go na zakupy - oświadczył Regulus, po chwili jego oczy się zwęziły - Dlaczego mi nie powiedziałeś, że go zabrałeś?
- Reggie, chłopiec jest w domu od wczoraj, nie miałem kiedy cię zawiadomić. Co do zakupów zgadzam się z tobą. Myślisz, że Dora zgodzi się pójść z nami?
- Sądzę, że tak. Przy okazji kupi sobie rzeczy do Hogwartu. To ja idę pogadać z Andy- po tych słowach znikną w innym pokoju. Harry odwrócił się do ojca
- Kim jest Dora i Andy? - zapytał
- Andromeda jest naszą kuzynką a twoją ciocią. Dora to jej córka. Jej pełne imię to Nimfadora, ale z jakiegoś powodu za nim nie przepada - Harry parskną śmiechem i Syriusz także się uśmiechną. Po chwili wrócił Regulus z różowo - włosą nastolatką.
-Syri, dlaczego Reggie nie chciał mi powiedzieć dla kogo te zakupy.. Na gacie Merlina!- krzyknęła dziewczyna na widok Harry'ego. Chłopiec pokręcił głową
- Dlaczego ludzie zawsze to powtarzają gdy mnie widzą? Wiem, że jestem uroczy, ale żeby od razu wzywać Merlina...- pozostała trójka wybuchła śmiechem.
- Wiesz Syriusz, teraz jestem pewien, że to mój bratanek- wyszczerzył się Regulus i poczochrał włosy ośmiolatka. Dora także się śmiechnęła
- Siema Harry, miło cię w końcu poznać - powiedziała a jej włosy zmieniły kolor na fioletowy
- Jak to zrobiłaś? - zapytał zaskoczony
- Jestem metamorfomagiem. Mogę zmieniać swój wygląd, kiedy tylko zechcę. - wyjaśniła
- Też kiedyś zrobiłem taką sztuczkę. Żeby Dudley mnie nie poznał, zmieniłem się w starszego chłopaka - wyjaśnił. Cała trójka wymieniła spojrzenia.
- Potem to sprawdzimy. Teraz musimy iść na Pokątną. - zarządził Syriusz. On objął Harry'ego a Regulus chwycił Dorę i cała czwórka zniknęła z trzaskiem. Wylądowali przed ścianą za jakimś barem. Harry potrząsną głową by pozbyć się dziwnego uczucia po teleportacji. Gdy tylko otworzył oczy, rozszerzył je ze zdumienia. Przed nim rozpościerało się przejście na magiczną ulicę. Do rzeczywistości sprowadził go cichy śmiech jego towarzyszy. Razem ruszyli w głąb ulicy. Najpierw udali się po ubrania. W sklepie Madam Makline zamówili odpowiednie szaty po czym zajęli się doborem mugolskich ubrań. Dora była wniebowzięta. Bardzo szybko przed Harry'm znalazł się stos nowych ubrań, które miał przymierzyć. Spędzili na tym jakieś dwie godziny. Syriusz wysłał wszystkie rzeczy do ich domu. W nowych ubraniach Harry kontynuował zakupy. W księgarni kupili kilka książek do nauki dla chłopca i takich które go interesowały. Syriusz już rano wysłał list do prywatnego nauczyciela i do matki chrzestnej chłopca, którą z rodziną zaprosił na obiad. Zrobili całe zakupy i Syriusz oświadczył, ze musi wstąpić do Gringotta. Ruszyli więc razem do banku. Harry był podekscytowany gdy usłyszał, że prowadzą go gobliny. Gdy zjawili się w banku Syriusz skierował się do jednego z siedzących za ladą goblinów.
- Dzień dobry, mam spotkanie z Mackrakiem - powiedział uprzejmie
- Lord Black, proszę za mną, Mackrak już czeka - goblin poprowadził ich do jednych drzwi z tyłu sali. Kilka minut szli marmurowym korytarzem zanim dotarli do odpowiednich drzwi. Po krótkim przywitaniu z będącym tak goblinem, ten otworzył szufladę swojego biurka i wyjął list z pieczęcią w kształcie lilii
- Lordzie Black, zostałem pouczony przez Lady Lily Potter nee Boldon by wręczyć ci ten list, w dniu kiedy odwiedzisz nas nas wraz ze swym synem.
- Panieńskie nazwisko Lily to Evans- odezwał się zdziwiony Syriusz
- Lady Potter wkrótce po narodzeniu syna, zgłosiła się do nas by wykonać test. Chciała się przekonać, czy ma jakichś magicznych krewnych. Dla niej i dla Lorda Potter był to spory szok, gdy okazało się, że Lady Potter nie jest pochodzenia mugolskiego, ale czystej krwi. Była ostatnią dziedziczą rodziny Boldon. Została adoptowana przez mugoli po śmierci jej rodziców. - wyjaśnił - Wziąwszy pod uwagę ówczesną sytuację, uznaliśmy że lepiej będzie zachować to w sekrecie. - Syriusz skiną głową. Całkowicie rozumiał decyzję swoich przyjaciół. Wziął list od Lily i złamał pieczęć. Drżącą dłonią rozłożył kartkę i zaczął czytać:
Kochany Syriuszu, jeżeli czytasz ten list, to znaczy, że wszystko stało się tak jak przewidziałam i ja z Jamesem nie żyjemy. Odeszliśmy w spokoju, wiedząc, że nasz Harry będzie pod twoją opieką. Mam nadzieję, że obaj macie się dobrze. Przejdźmy lepiej do sedna sprawy. Jak wiesz, ja i James nie byliśmy w zbyt dobrych relacjach z Dumbledorem, zwłaszcza ostatnio. Dziwnie się zachowywał i interesował się Harry'm. Nie pozwól mu by ingerował w wasze życie. Ma jakąś chorą ambicję, by to Harry pokonał Voldemorta. Nie wiem o co dokładnie chodzi, ale nie pozwól by ten stary głópiec wami manipulował. Poproś Seva by miał oko na sprawy w Hogwarcie. Wiesz, że jest lojalny przede wszystkim mi. Co do drugiej sprawy dla której piszę to napewno będzie dla ciebie szok. Wiesz, ze mieliśmy razem syna, ale mamy też córeczkę. Nie powiedziałam nikomu o tym, że ją rodziłam oprucz Alice i Seva. Nie bądź zły na nich, złożyli przysięgę, że nie powiedzą nic, do czasu aż sam się nie zapytasz. Ukryłam ją w Domu Dziecka w Oxfordzie. Jest w wieku Harry'ego. Wiem, że ją znajdziesz i zaopiekujesz się nią. Chciałam ją chronić przed Dumbledorem, proszę wybacz mi. Kocham was wszystkich i przepraszam, Lily