Od rewelacji z banku Gringotta minęło kilka dni. Syriusz spędził ten czas bardzo pracowicie. Musiał przygotować się na przybycie dziewczynki. Po dłuższym przemyśleniu, uznał że nie powinni mieszkać na Grimmuld Place. Nie miał zbyt szczęśliwych wspomnień z tym domem, podobnie zresztą jak Regulus. Powinni zamieszkać w Black Manor, tam był duży ogród gdzie dzieci mogły się bawić oraz nie było niebezpieczeństwa, że któreś z dzieci natknie się na czarno-magiczny przedmiot. Już wysłał skrzaty domowe by zaczęły przygotowywać dom. Skontaktował się też z Sevem oraz Alice w sprawie córki. Z ich pomocą ustalił gdzie dokładnie przebywa i teleportował się pod uzyskany adres. Tymczasem Regulus zajmował się Harrisonem. Starszy Black nauczył chłopca latania, które szybko stało się jego ulubioną rozrywką. Dostał też miotłę jako spóźniony prezent urodzinowy. Regulus znajdował się w gabinecie i pracował nad czymś. Harrison z kolei potwornie się nudził. Nie miał ochoty czytać ani bawić się samemu. Chciał wyjść na dwór i polatać. Pogoda doskonale się do tego nadawała. Było ciepło i słonecznie. Chłopiec szybko udał się do swojego wujka. Zapukał i wszedł do gabinetu.
- Wujku, mogę iść polatać? - poprosił z nadzieją. Regulus spojrzał na niego znad papierów.
- Jestem teraz zajęty i nie mogę z tobą wyjść - odpowiedział spokojnie, wracając do dokumentów
- Nie mogę sam pójść? Powiedziałeś, że już dobrze latam - w głosie dziecka można było wyczuć już oznaki buntu, co sprawiło, że Regulus natychmiast pomyślał o swoim bracie.
- Latasz dobrze, ale wciąż się uczysz. Tata zabronił ci latać samemu, dobrze o tym wiesz. Zajmij się czymś innym na razie, a jak skończę to zabiorę cię na miotłę - odparł tonem kończącym dyskusją. Harrison westchną i bez słowa wyszedł z gabinetu. Mimo, iż chłopiec nie mieszkał długo ze swoim ojcem i wujkiem, jego życie na Grimmuld Place było tak inne od tego na Privet Drive, że mógł być normalnym dzieckiem. U Dursley'ów żył w ciągłym strachu przed karą, teraz natomiast nie był ukarany jeszcze ani razu. Wierząc w swoje możliwości na miotle i bazując na kilkuletnim doświadczeniu w unikaniu kuzyna, uznał że wybierze się na krótki lot. Plan opierał się na tym, że wyleci przez okno swojego pokoju i wróci nim wujek się zorientuje. Jak wymyślił, tak też zrobił. Lot na miotle był najwspanialszym doświadczeniem. W powietrzu czuł się wolny. Regulus skończył wreszcie pracę i przeciągną się w fotelu. Wstał i ruszył do pokoju bratanka. Otworzył drzwi i zajrzał do środka. Rozejrzał się zdziwiony, nie dostrzegając chłopca. Zawołał kilka razy jego imię, ale nie przyniosło to rezultatu. Dostrzegł otwarte okno i niemal natychmiast spojrzał na miejsce gdzie powinna znajdować się miotła chłopca. Poczuł jak narasta w nim złość. Machnięciem różdżki zamkną okno i zbiegł na dół. Znalazł się na tyłach domu i spojrzał w niebo. Dostrzegł chłopca wykonującego powietrzne akrobacje. Poczuł jak na kilka sekund jego serce zamarło.
- HARRISON JAMES! - krzyk Blacka sprawił, że ten zyskał uwagę chłopca - W tej chwili, na dół młody człowieku! - zawołał surowym tonem. Stał wyprostowany z założonymi rękami na piersi i z surową miną. Ośmiolatek wylądował zgrabnie na ziemi i staną przed wujkiem ze spuszczoną głową. Ten ruchem różdżki odesłał miotłę do Black Manor - Co ty sobie myślałeś? Dlaczego latałeś bez pozwolenia? - zapytał starając się opanować strach i gniew jaki czuł
- Nudziłem się, chciałem wrócić zanim skończysz pracę- odparł cicho
- Złamałeś zakaz mój i swojego ojca i liczyłeś, że uda ci się mnie okłamać?- jego głos obniżył się o kilka tonów, ze statycznego barytonu w kierunku niebezpiecznego basu. Nim całkiem zdał sobie sprawę z tego co robi, mężczyzna złapał bratanka za ramię i odwrócił wymierzając przy tym mocne uderzenie, które wywołało krzyk zaskoczenia ze strony chłopca- Naraziłeś się na niebezpieczeństwo swoim bezmyślnym zachowaniem a do tego, chciałeś mnie okłamać. Jak myślisz, jak ja i twój tata byśmy się czuli, gdyby coś ci się stało? Mogłeś spaść z miotły i zrobić sobie krzywdę. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Syriusz byłby załamany. Co cię podkusiło, żeby to zrobić? A co do kłamania to zapamiętaj sobie jedną rzecz. Ani ja ani Syriusz nie będziemy tego tolerować. Zawsze masz być z nami szczery.- Regulus wziął głębszy oddech by się uspokoić i policzył w myśli do 10 - Powiedz mi, co ci odpowiedziałem, gdy przyszedłeś zapytać czy możesz latać?
- Że pójdziemy później - odparł chłopiec wpatrując się w swoje buty
- Więc, dlaczego nie poczekałeś na mnie?
- To nie fair, nie jestem małym dzieckiem i nie potrzebuje opiekunki - odparł buntowniczo i kopną ze złości w ziemię. W tym samym momencie jednak Reg wymierzył mu kolejnego klapsa.
- Trochę grzeczniej młody człowieku - ostrzegł surowo - Wiem, że uważasz, że nie jesteś dzieckiem, ale czy tego chcesz czy nie dla mnie i dla taty zawsze nim będziesz. Powiedz mi co byś zrobił, gdybyś spadł z miotły i złamał rękę albo nogę? Albo jakbyś stracił przytomność? Co wtedy by się stało? - Harry milczał. Nie wiedział co odpowiedzieć na te słowa. Wiedział, że wujek miał racje. Na początku był zły, że wujek i tata uważali go za małe dziecko, ale teraz wiedział że chodziło im o jego bezpieczeństwo. Poczuł jak do oczu cisnął mu się łzy. Dursley'ów nigdy nie obchodziło czy coś mu się stało czy nie. Zaskoczony poczuł jak wujek obejmuje go ramieniem i przytula. Dłoń mężczyzny przeczesywała jego włosy, a łagodny głos starał się go uspokoić. Po kilku minutach chłopiec uspokoił się. Rękawem przetarł mokre policzki
- Przepraszam wujku, że byłem zły - powiedział drżącym jeszcze od łez głosem.
- Oh Harry, nie byłeś zły, byłeś niegrzeczny. Już wszystko w porządku. Chodźmy teraz do domu, w ramach kary, będziesz cały czas ze mną - obaj ruszyli w stronę budynku.
***********************************************************************************
Syriusz nie mógł oderwać wzroku od ośmiolatki. Calla Evans a właściwie to Calla Black była idealną kopią rodziców. Jej ciemnobrązowe włosy opadały jej na ramiona delikatnymi falami, oczy były szarozielone, nos i usta miała z pewnością po Lily, a arystokratyczne rysy twarzy od razu przywodziły na myśl Blacków. Jej uśmiech jednak był identyczny jak u Jamesa. Dziewczynka dużo lepiej przyjęła wieści niż się tego spodziewał. Była podekscytowana gdy opowiedział jej o Harry'm i stwierdziła, że zawsze wiedziała, że gdzieś ma rodzinę. Stwierdziła, że czasami wydawało jej się jakby ktoś ją wołał. Syriusz wiedział, że magiczne bliźnięta często wyczuwają swoje emocje i czasem mogą porozumiewać się telepatycznie. W Domu Dziecka wszystko zostało bardzo szybko załatwione i Syriusz mógł zabrać córkę do domu. Nie mógł się doczekać by przedstawić ją Harry'emu i Regulusowi. Powinien też niedługo zorganizować spotkanie rodziny Black. Na samą myśl na jego twarzy pojawiał się uśmiech. Wiedział, że niektórzy członkowie jego rodziny, nie będą zachwyceni ale nie mieli nic do powiedzenia. Lucjusz był od niego całkowicie zależny a Bellatrix i Rudolf zmarli w Azkabanie, niedługo po tym, gdy usuną ich z rodziny i wezwał magie Blacków by osądziła ich czyny. Wiedział, że zarówno Harry jak i Calla będą bezpieczni. Zapewnił im też najlepszego możliwego nauczyciela. Demetri Vertes był bardzo znany w magicznym świecie. Kto mógłby być lepszym nauczycielem niż wampir? Zwłaszcza w takich dziedzinach jak historia czy etykieta. Syriusz dobrze pamiętał swoje zajęcia z tym samym wampirem. Gdyby dzieci chciały kogoś do towarzystwa zawsze mógł zorganizować wizyty. Wiedział, że Neville będzie częstym gościem, gdyż on i Harry dość szybko się zaprzyjaźnili. Wiedział że Lord Greengras ma dwie córki Daphne i Astorię a Lady Zabini miała syna w wieku bliźniaków. Podobnie Lord Davis miał córkę w tym samym wieku. Był pewien, że dzieci będą miały wielu znajomych i sporo kuzynów w różnym wieku. Syriusz objął dziewczynkę i teleportował się na Grimmuld Place. Weszli do domu i w salonie zastali Regulusa i Harry'ego w trakcie partii szachów czarodziei. Gdy Calla dostrzegła brata od razu rzuciła mu się na szyję. Gdy tylko doszło do dotyku, rodzeństwo rozbłysło jasnym światłem.